Przebaczenie

Przebaczyć. Łatwo powiedzieć… I jak to zrobić, kiedy w sercu buzuje cały zestaw trudnych emocji, doznana krzywda wyrządziła szkody nie do naprawienia, nie ma co nawet myśleć o odbudowie zaufania, a świadomość, że nie ma widoków na zmianę sytuacji, nie pomaga?

Przebaczenie to decyzja i akt woli, a nie uczucie. Tym bardziej nie ma nic wspólnego z bagatelizowaniem zła i krzywdy („spoko, nic się nie stało…”), rezygnacją z dochodzenia do sprawiedliwości, zapomnieniem czy z magicznym zniknięciem wszelkich ran i blizn.

Uzdrowienie pamięci, zagojenie ran (blizny zostaną!), wyciszenie emocji… – to długi proces. Ale decyzja o przebaczeniu (czyli niejako o ułaskawieniu sprawcy – nie o uniewinnieniu!) uwalnia serce, daje siły do kolejnych kroków.

Kiedyś taki obraz przyszedł mi na myśl: Kiedy ktoś, nawet niechcący i przez przypadek, przytrzaśnie mi palce drzwiami, to nie powiem, że nic się nie stało i że nie ma sprawy. Ten ktoś zrobił to i połamał mi palce. Przebaczam mu, nie będę się mścić, nie poczekam aż też włoży palce w drzwi, żeby zrobić mu to samo… Ale dalej będę miała rekę w gipsie na długie tygodnie, nie będę zdolna do pracy, czeka mnie rehabilitacja, a skutki zostaną ze mną na długo, bo ręka będzie mnie boleć przy każdej zmianie pogody.

Tak jest z przebaczeniem. Warto, choć to trudne!

Doświadczyłam na sobie, jak bardzo decyzja o przebaczeniu daje wolność i zrywa łańcuch, który daje sprawcy władzę nade mną.

Jakiś czas temu doznałam dużo przykrości, niesprawiedliwości i krzywdy od człowieka pełniącego ważną funkcję, powiedzmy: publiczną. Po długim czasie walki wewnętrznej i totalnej niemocy podjęłam decyzję, że zacznę się za tę osobę modlić, po prostu. I tak się stało. Niedługo później uczestniczyłam w dużym spotkaniu, na którym ten człowiek był obecny, że tak powiem, na scenie. I zamiast wyjść albo przynajmniej stać z tyłu, stałam tak, że mogłam mu patrzeć prosto w twarz. I co zobaczyłam? Człowieka, który się boi… Bo wie, że zrobił źle, że skrzywdził. I wie, że się już nie ma nade mną władzy, bo już się go nie boję. Poczułam się tak wolna jak chyba nigdy dotąd.

Tak działa przebaczenie!

2 thoughts on “Przebaczenie

  1. Tak, przebaczenie jest trudne, ale ważne i bardziej może mnie potrzebne niż temu, kto mnie zranił. Czasem jemu jest i tak wszystko jedno. Ale dla mnie to kwestia czy będę wolna i uzdrowiona czy też nie.
    My mamy taki zwyczaj, że za trudnych, raniących nas ludzi zamawiamy msze wieczyste i… po jakimś czasie zaczynają się zmiany. Łaska kropla po kropli nasącza nawet najtwardszy grint.

    1. Tak, już sama decyzja, że chcę się za tę osobę modlić, działa cuda. Najpierw we mnie… A to co się będzie działo w sercu tej osoby, zostawiam Jemu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *